Kolorowy napis Bayahíbe w Dominikanie

Bayahíbe w Dominikanie – co warto zobaczyć i czy warto tu zamieszkać lub kupić nieruchomość?

Bayahíbe w Dominikanie jest promowane jako rajska miejscowość nad Morzem Karaibskim, doskonała na wakacje, inwestycję w nieruchomość, a nawet przeprowadzkę. Ja wybrałam je, aby sprawdzić, jak wygląda nie z perspektywy hotelowego leżaka, lecz codziennego życia lub miejsca na językowe warsztaty rozwojowe w Dominikanie.

Moje wnioski są jednak mniej entuzjastyczne niż większość materiałów reklamowych. Przy okazji mojego rozpoznania terenu dzielę się moimi osobistymi spostrzeżeniami. Jeśli masz więcej pytań – napisz do mnie.

Bayahíbe może być bardzo dobrą bazą na jednodniową wycieczkę na wyspę Saonę lub wyspę Catalinę z miejscami na snorkeling. Może też spodobać się osobom spędzającym urlop w dobrym hotelu, który zapewnia prywatną infrastrukturę, wygodny dostęp do plaży, baseny, restauracje i rozrywkę.

Nie jest to jednak miejsce, które po dłuższym pobycie wybrałabym na organizację warsztatów ani z przekonaniem poleciła do codziennego życia poza hotelem.

I właśnie ta różnica — między krótkimi wakacjami, pobytem w kurorcie a rzeczywistym mieszkaniem w Bayahíbe — moim zdaniem jest kluczowa.

Co sprawdzamy w Bayahíbe nad morzem Karaibskim?

Sprawdzam to szczególne miejsce pod kątem:

  • organizacji warsztatów i kameralnych wyjazdów,
  • dłuższych pobytów,
  • wygody codziennego życia,
  • lokalnej infrastruktury,
  • transportu,
  • dostępu do plaż,
  • możliwości organizowania wycieczek,
  • potencjału turystycznego i inwestycyjnego,
  • realnego doświadczenia osoby mieszkającej poza kurortem.

Chciałam przekonać się, czy Bayahíbe mogłoby być miejscem, do którego zaprosiłabym uczestniczki mojego programu na kilka dni pracy, odpoczynku i wspólnego odkrywania Dominikany.

Ja widzę Bayahíbe bardziej jako miejsce, do którego warto przyjechać na krótko — przede wszystkim po to, żeby wypłynąć na Saonę lub Catalinę.

Bayahíbe jako baza na Saonę i Catalinę

Największą zaletą Bayahíbe jest jego położenie. Miejscowość jest jednym z głównych punktów wypłynięcia na wyspę Saonę, Catalinę oraz do Parku Narodowego Cotubanamá.

Można tu przyjechać, zatrzymać się na jedną lub dwie noce, wypłynąć na wyspę, zjeść kolację nad wodą i ruszyć dalej.

I właściwie — ya. To tyle.

Właśnie w takiej roli wyobrażam sobie Bayahíbe w ramach organizowanych przeze mnie wyjazdów: nie jako główną bazę warsztatową, lecz jako punkt programu, z którego wspólnie wybieramy się na całodniową wyprawę.

Mogłabym również pomagać uczestniczkom w wyborze firmy, porównaniu programów i zorganizowaniu wyjazdu dopasowanego do budżetu oraz oczekiwań.

Czy warto kupić wycieczkę na Saonę i gdzie najlepiej?

Wokół wycieczek na Saonę narosło wiele opowieści. Spotkałam się z sugestiami, że tańsza oferta kupiona lokalnie musi być gorsza, niebezpieczna albo niepełna. Część organizatorów i pośredników zniechęca turystów do kupowania wycieczek bezpośrednio w Bayahíbe, przekonując, że tylko droższa oferta gwarantuje udany dzień.

Moje rozeznanie pokazuje, że nie jest to takie proste.

Ceny lokalnych wycieczek grupowych mogą zaczynać się już od około 2500 DOP) dominikańskie peso) za osobę. Są też oferty od 55–60 USD, propozycje za 80–110 USD, a nawet widziałam ofertę za 130 USD za osobę dorosłą i 80 USD za dziecko nawet z samego Bayahíbe, czyli nawet bez dojazdu z dalszych miejscowości. Oczywiście znajdą się też znacznie droższe wyjazdy prywatne i kameralne.

Wyższa cena może, ale nie musi oznaczać:

  • mniejszą grupę,
  • wygodniejszą łódź,
  • dłuższy pobyt na wyspie,
  • lepszy posiłek,
  • bardziej rozbudowany program,
  • anglojęzycznego przewodnika,
  • odbiór z hotelu,
  • spokojniejszą atmosferę.

Nie oznacza to jednak, że każda tańsza wycieczka jest zła ani że trzeba wybrać najdroższą ofertę, aby wrócić zadowolonym.

Najważniejsze jest to, co naprawdę znajduje się w programie. Poniżej podaję miejsca z mojej listy, które uważam warto odwiedzić jeśli wybieramy się na Saonę.

Co warto zobaczyć podczas wycieczki na Saonę?

Nie wszystkie wycieczki na Saonę są takie same. Pod jedną nazwą sprzedawane są bardzo różne programy — od masowych rejsów z głośną muzyką i krótkim postojem na zatłoczonej plaży po bardziej przyrodnicze wyprawy docierające w mniej uczęszczane miejsca.

Przed rezerwacją warto sprawdzić, czy wycieczka obejmuje następujące punkty.

Mano Juan

To jedyna stale zamieszkana miejscowość na Saonie. Można zobaczyć lokalne domy, niewielkie sklepiki i codzienne życie mieszkańców wyspy.

Sanktuarium żółwi

W Mano Juan działa ośrodek zajmujący się ochroną żółwi morskich. Nie zawsze jest otwarty, dlatego organizator powinien jasno powiedzieć, czy wizyta jest rzeczywiście przewidziana i możliwa danego dnia.

Canto de la Playa

To bardziej odległa i często spokojniejsza część Saony, z piękną plażą i lazurową wodą. Nie każda standardowa wycieczka tam dociera.

Mangrowce

Przepłynięcie przez obszary mangrowe pozwala zobaczyć inną, przyrodniczą stronę wyspy. To szczególnie wartościowy element programu dla osób, które nie chcą ograniczyć wyprawy wyłącznie do leżenia na plaży.

Piscina Natural

Naturalny, płytki basen pośrodku morza jest jednym z najpopularniejszych punktów wycieczek. Tam turyści często robią sobie zdjęcia z rozgwiazdami. Warto jednak sprawdzić, ile czasu grupa rzeczywiście tam spędzi.

Przy wyborze organizatora zwróciłabym również uwagę na:

  • liczbę uczestników,
  • rodzaj łodzi,
  • dostępność kamizelek ratunkowych,
  • ubezpieczenie,
  • posiłek i napoje,
  • opłaty za wejście do parku (najczęściej wliczone w cenę biletu),
  • godzinę powrotu,
  • język przewodnika,
  • czas spędzony w poszczególnych miejscach.

Niska cena nie powinna być jedynym kryterium. Wysoka cena również nie stanowi automatycznej gwarancji najlepszego programu.

Wycieczka na Catalinę – czego szukać w programie?

Catalina jest szczególnie interesująca dla osób lubiących snorkeling. Nurkowanie raczej tam się nie odbywa – to powiedziano mi w lokalnym centrum nurkowym. Wyjazdy nurkowe są w inne miejsca.

Warto pytać, czy program snorkelingowy (maska z fajką) obejmuje dwa najbardziej znane miejsca:

  • The Wall,
  • Aquarium.

Nie każda wycieczka odwiedza oba punkty. Czasem organizator reklamuje dwa przystanki na snorkeling, ale jednym z nich jest po prostu wybrany fragment otwartego morza.

W dobrym programie powinny znaleźć się:

  • sprzęt do snorkelingu,
  • kamizelki,
  • opieka przewodnika,
  • The Wall lub Aquarium — najlepiej oba miejsca,
  • czas na plaży,
  • posiłek,
  • napoje,
  • jasna informacja o liczbie uczestników.

Tu również nie trzeba automatycznie wybierać najdroższej oferty. Trzeba natomiast dokładnie przeczytać program.

Río Chavón – ważna różnica między programami wycieczek!

Przy porównywaniu wycieczek na Catalinę warto sprawdzić nie tylko miejsca snorkelingowe, lecz także skąd faktycznie wypływa łódź i czy trasa obejmuje Río Chavón.

Niektóre wycieczki rozpoczynające się łodzią bezpośrednio w Bayahíbe płyną w kierunku Cataliny wzdłuż wybrzeża i wpływają również w okolice ujścia rzeki Chavón. Sam rejs przez ten rejon jest dodatkową atrakcją: można zobaczyć zielone brzegi, skaliste zbocza oraz położone wysoko nad rzeką Altos de Chavón — stylizowane miasteczko nazywane czasem „miastem z koralowca”. Nie należy jednak zakładać, że każda wycieczka na Catalinę obejmuje ten fragment trasy.

Wiele ofert sprzedawanych jako wycieczki „z Bayahíbe” oznacza w praktyce odbiór uczestników busem, przejazd do La Romany i dopiero tam wejście na łódź płynącą na Catalinę. Taka trasa może obejmować The Wall, Aquarium i plażę na wyspie, ale zwykle nie prowadzi w górę Río Chavón ani pod Altos de Chavón. Z kolei w niektórych programach wizyta w Altos de Chavón jest osobną częścią lądową, realizowaną przed rejsem lub po nim.

Przed rezerwacją warto więc zapytać:

  • ¿Salimos en barco directamente desde Bayahíbe? – Czy wypływamy łodzią bezpośrednio z Bayahíbe?
  • ¿Pasamos cerca de Altos de Chavón? – Czy przepływamy w pobliżu Altos de Chavón?
  • ¿O vamos en autobús hasta La Romana? – Czy jedziemy najpierw autobusem do La Romany?

To ważna różnica, ponieważ dwie wycieczki reklamowane niemal identycznie jako „Catalina z Bayahíbe” mogą mieć zupełnie inną trasę i liczbę atrakcji. Jeśli zależy nam również na Río Chavón, trzeba uzyskać wyraźne potwierdzenie, że ten punkt rzeczywiście znajduje się w programie.

Czy Bayahíbe ma piękne plaże?

To zależy, co dokładnie rozumiemy przez „Bayahíbe”.

Osoby wypoczywające w resortach mogą mieć dostęp do zadbanej, piaszczystej plaży z palmami, cieniem, leżakami i łagodnym zejściem do wody. Taki pobyt może być bardzo przyjemny.

Zupełnie inaczej wygląda jednak doświadczenie osoby mieszkającej poza hotelem i korzystającej z przestrzeni publicznej.

Publicznej plaży w samym Bayahíbe jest zaskakująco mało.

Najwygodniejsze, piaszczyste wejście do wody znajduje się na stosunkowo krótkim odcinku. To właśnie tam gromadzi się dużo mieszkańców i turystów. Już w niskim sezonie było ciasno. Trudno więc nie zadać pytania, jak wygląda to miejsce w szczycie sezonu.

Na małej przestrzeni ustawione są plastikowe stoły i krzesła należące do niewielkich lokali. Całość nie przypomina eleganckiej karaibskiej promenady ani przestronnej plaży znanej z folderów reklamowych.

Pozostała część publicznego brzegu jest w dużej mierze kamienista lub skalista. Do wejścia do wody przydają się buty ochronne. Dużą część nabrzeża zajmują łodzie, które codziennie zabierają turystów na Saonę.

Tam, gdzie funkcjonuje port: nie ma wygodnej przestrzeni do kąpieli, pływają łodzie i czuć zapach paliwa i ryb z portu,

To jeden z największych paradoksów Bayahíbe: miejscowość wysyła codziennie tysiące turystów na jedne z najpiękniejszych plaż Dominikany, ale sama oferuje mieszkańcom i osobom nocującym poza resortami bardzo niewiele wygodnej, publicznej przestrzeni plażowej.

Krajobraz Bayahíbe

Bayahíbe jest często przedstawiane na zdjęciach jako zielona, tropikalna miejscowość pełna palm.

W rzeczywistości palmy i zadbana zieleń znajdują się przede wszystkim na terenach resortów, w wybranych częściach Dominicus oraz w pobliżu niektórych restauracji i apartamentów. Dla mnie krajobraz Bayahíbe był zaskakująco podobny do roślinności europejskiej, nawet przypominający polską czasami.

Osobiście uważam, że brakuje tu zielonych przestrzeni, parków, wygodnych tras spacerowych i miejsc, w których można po prostu spędzić kilka godzin poza hotelem, restauracją lub własnym mieszkaniem.

Na zdjęciu zrobionym pod odpowiednim kątem można pokazać turkusową wodę, łódkę i palmę. To fakt! Kolor morza jest tutaj obłędny – wynika to z połączenia bardzo przejrzystej, płytkiej wody oraz jasnego, wapiennego dna, które odbija światło słoneczne i nadaje wodzie intensywne odcienie turkusu i błękitu.

Hotele i przestrzeń publiczna – dwa różne światy

Hotele w Bayahíbe i Dominicus tworzą własną, zamkniętą rzeczywistość.

Goście mają do dyspozycji: plaże, baseny, ogrody, bary, restauracje, animacje, sport, leżaki i cień.

Osoba przyjeżdżająca na tydzień do dobrego all inclusive może więc wrócić zachwycona i szczerze uważać Bayahíbe za raj.

Nie oznacza to jednak, że tak samo wygląda codzienne życie poza kurortem.

Granice niektórych terenów hotelowych są bardzo wyraźnie pilnowane. W rejonie hotelu przeznaczonego dla osób dorosłych osoby przechodzące z dziećmi blisko hotelowej części plaży są proszone o szybkie oddalenie się.

Rozumiem, że hotel „adults only” chce zapewnić swoim gościom określony standard i spokój – jednak basen w tym hotelu wydawał się przepełniony dorosłymi spożywającymi spore ilości alkoholu w godzinach południowych ;). Ta sytuacja pokazuje jednak coś ważnego: atrakcyjna część wybrzeża jest w ogromnym stopniu podporządkowana kurortom, a przestrzeń pozostająca dla całej miejscowości jest niewielka.

Protest mieszkańców przeciwko kolejnemu hotelowi, który planuje zabrać sporą część plaży publicznej

Zaraz po wjeździe do miejscowości widać kolorowy napis Bayahíbe, a na centralnym placu obok napisu od razu rzuca się w oczy miejsce przygotowane do podpisów popierających protesty mieszkańców Bayahíbe przeciwko dużej inwestycji hotelowej planowanej w rejonie publicznej plaży.

W maju 2026 roku mieszkańcy, organizacje społeczne i obrońcy środowiska zorganizowali marsz pod hasłem Bayahíbe Despierta, czyli „Bayahíbe, obudź się”. Domagali się zachowania swobodnego dostępu do publicznej plaży oraz ochrony mangrowców i lokalnych zasobów naturalnych.

Protestujący obawiają się, że inwestycja powiązana z Central Romana może w praktyce podporządkować hotelowi znaczną część ostatniej dostępnej publicznej plaży.

Nie oznacza to koniecznie, że linia brzegowa zostanie formalnie ogłoszona prywatną. Problem może polegać na czymś bardziej subtelnym: plaża pozostanie publiczna na papierze, ale większość wygodnej przestrzeni, infrastruktury i dostępu będzie służyła przede wszystkim gościom hotelowym. Tak jak w tej chwili funkcjonują obecne przy samej plaży hotele, które mają bardzo czujnych ochroniarzy.

Dla mieszkańców ma to ogromne znaczenie, ponieważ już teraz publicznej plaży jest mało.

Ma to również niebagatelne znaczenie dla każdego potencjalnego nabywcy mieszkania w Bayahíbe….

Bayahíbe i inwestycje w nieruchomości – o czym nie mówią reklamy?

Bayahíbe jest intensywnie promowane polskim klientom jako świetna lokalizacja inwestycyjna.

W materiałach sprzedażowych często pojawiają się:

  • turkusowe morze,
  • bliskość plaży,
  • rosnący ruch turystyczny,
  • możliwość najmu krótkoterminowego,
  • zapowiadany wzrost wartości nieruchomości.

Znacznie rzadziej mówi się o:

  • bardzo małej przestrzeni publicznej,
  • ograniczonym dostępie do dobrej plaży poza resortami,
  • braku dużego supermarketu,
  • konieczności regularnych wyjazdów do La Romany,
  • ograniczonej infrastrukturze,
  • protestach mieszkańców,
  • planowanej dużej inwestycji hotelowej przy publicznej plaży,
  • możliwej konkurencji dużego kurortu z apartamentami na wynajem.

Nie twierdzę, że zakup mieszkania w Bayahíbe zawsze jest złą decyzją. Uważam natomiast, że osoba kupująca nieruchomość powinna wiedzieć o planowanym hotelu i protestach mieszkańców, zanim podejmie decyzję. Ja bardzo chciałabym być świadoma przed podjęciem tak ważnej życiowej decyzji.

Ignorowanie pytań o ten projekt przez agentów nie buduje zaufania. Udawanie, że pytania nie ma, podczas jednoczesnego reklamowania apartamentów położonych kilka minut od rajskiej plaży, powinno być dla kupującego sygnałem ostrzegawczym.

Codzienne zakupy w Bayahíbe

W Bayahíbe nie ma dużego supermarketu z prawdziwego zdarzenia.

Jest jeden przyzwoitszy sklep, w którym można kupić podstawowe produkty, ale ceny są stosunkowo wysokie, a zaopatrzenie bywa nierówne. Nie zawsze można znaleźć to, czego się potrzebuje.

Mniejsze lokalne sklepiki zrobiły na mnie niestety słabe wrażenie. Warzywa i owoce często były spleśniałe (co się oczywiście nierzadko zdarza w Dominikanie), przejrzałe albo wyglądały nieświeżo.

W karaibskiej miejscowości zaskoczył mnie nawet problem z kupieniem świeżych kokosów. Bez większego problemu znalazłam je dopiero w La Romana.

Osoba przyjeżdżająca na kilka dni może tego prawie nie zauważyć. Zje śniadanie w hotelu lub restauracji, kupi wodę i przekąski, a potem popłynie na wycieczkę. Przy dłuższym pobycie ograniczenia stają się jednak bardzo odczuwalne.

Czy w Bayahíbe można porozumieć się po angielsku?

Warto wiedzieć, że Bayahíbe jest miejscowością turystyczną, ale nie oznacza to, że wszędzie można swobodnie porozumieć się po angielsku.

W hotelach, biurach organizujących wycieczki i części restauracji zazwyczaj znajdzie się osoba znająca angielski. Inaczej może być w małych lokalnych sklepach (tzw. colmados), aptekach, lokalnym transporcie oraz punktach usługowych.

Wiele osób obsługujących klientów mówi wyłącznie albo prawie wyłącznie po hiszpańsku. Przy dłuższym pobycie podstawowa znajomość języka bardzo ułatwia zakupy, pytanie o drogę, korzystanie z guagua, rozmowę w aptece i załatwianie codziennych spraw.

Warto znać przynajmniej kilka podstawowych zwrotów, zaczynając od uprzejmego pytania:

¿Habla inglés? – Czy mówi Pan lub Pani po angielsku?

Nie trzeba mówić perfekcyjnie. Nawet proste zdania po hiszpańsku mogą oszczędzić sporo stresu i zdecydowanie ułatwić samodzielne funkcjonowanie poza kurortem.

Szerszą listę praktycznych zwrotów przygotuję w osobnym artykule o podróżowaniu po Dominikanie bez znajomości hiszpańskiego.

Banki, bankomaty i codzienne sprawy

W miejscowości brakuje szerszego wyboru banków i placówek, w których można załatwić bardziej skomplikowane sprawy. Dostępne są jeden bank i pojedyncze bankomaty, ale to nie zastępuje pełnej infrastruktury bankowej.

Po banki, większe sklepy, markety i wiele usług trzeba jechać do La Romany – ok pół godziny jazdy w jedną stronę autobusem lub samochodem.

W lipcu 2026 roku przejazd lokalną guaguą z Bayahíbe do La Romany kosztował 125 DOP w jedną stronę.

Guagua jest tania i pozwala dostać się do miasta bez samochodu, ale przy codziennym życiu konieczność regularnych wyjazdów staje się męcząca.

Dopiero w La Romana można znaleźć:

  • większe supermarkety,
  • centra handlowe,
  • banki,
  • szerszy wybór produktów,
  • sklepy specjalistyczne,
  • więcej usług,
  • urzędy i placówki medyczne.

Bayahíbe dobrze sprawdza się więc jako punkt turystyczny. Znacznie gorzej jako samowystarczalna miejscowość do życia.

Bayahíbe a Punta Cana?

Punta Cana znajduje się mniej więcej 60 kilometrów od Bayahíbe, zależnie od konkretnego punktu docelowego.

Ma znacznie bardziej rozwiniętą infrastrukturę, większe sklepy, centra handlowe, lotnisko i szerszy wybór usług. Jej poważnym problemem jest jednak sargassum, czyli brunatne glony napływające z Atlantyku.

Ich ilość zmienia się w zależności od pory roku, pogody i konkretnej plaży. Hotele często intensywnie sprzątają swoje odcinki, ale na publicznych plażach glony mogą zalegać, gnić i wydzielać bardzo nieprzyjemny zapach.

Bayahíbe ma pod tym względem ważną przewagę. Położenie nad Morzem Karaibskim sprawia, że zazwyczaj jest znacznie mniej narażone na masowe napływy sargassum niż atlantyckie wybrzeże Punta Cany.

Nie oznacza to jednak, że sama plaża publiczna w Bayahíbe jest szeroka, pusta i rajska.

Woda może być czysta i wolna od glonów, ale dostępna przestrzeń nadal pozostaje niewielka i częściowo kamienista.

Co warto zobaczyć w okolicy Bayahíbe?

Pobyt w regionie, oprócz wycieczki na Saonę czy Catalinę, można połączyć z wizytą w La Romana i Casa de Campo.

Jednym z najbardziej znanych miejsc jest Altos de Chavón — stylizowana śródziemnomorska osada z amfiteatrem, muzeum i widokiem na rzekę Chavón.

Właśnie w amfiteatrze Altos de Chavón Alicia Keys nagrywała fragmenty teledysku do piosenki „Karma”.

W szerszej okolicy znajdują się również luksusowe wille i posiadłości kojarzone ze znanymi artystami, sportowcami i zamożnymi gośćmi.

Kontrast jest ogromny: z jednej strony zamknięty, wypielęgnowany świat Casa de Campo i kurortów, a z drugiej niewielka miejscowość czyli Bayahíbe.

Drugi napis „Bayahíbe” i widok na morze

W samym Bayahíbe znajdują się dwa charakterystyczne napisy z nazwą miejscowości. Ten przy wjeździe jest bardziej oczywistym punktem na pamiątkowe zdjęcie, ale warto odnaleźć również drugi, ustawiony bezpośrednio przy wybrzeżu.

To jedno z przyjemniejszych miejsc na krótki spacer i oglądanie widoków. Kolorowe litery stoją tuż przy wodzie, a w tle widać Morze Karaibskie, łodzie oraz zatokę Bayahíbe. Najładniej jest późnym popołudniem, kiedy światło staje się łagodniejsze, a nad wodą można obserwować zachód słońca — tutejsze zachody są zresztą wymieniane w oficjalnych materiałach turystycznych jako jedna z atrakcji Playa Bayahíbe.

To dobre miejsce na zdjęcie, ale też na chwilę zatrzymania się i popatrzenia na morze. Jednocześnie warto pamiętać, że jest to raczej punkt widokowy przy nabrzeżu niż szeroka, zielona promenada czy przestronna plaża.

Podsumowanie

Bayahíbe warto wybrać:

  • jako punkt wypłynięcia na Saonę,
  • jako bazę na wycieczkę na Catalinę,
  • na jedną lub dwie noce,
  • na pobyt w dobrym kurorcie,
  • dla nurkowania i snorkelingu,
  • jako część większej podróży po Dominikanie.

Bayahíbe nie poleciłabym bez zastrzeżeń:

  • jako miejsca do życia na dłużej bez samochodu,
  • osobom oczekującym szerokiej, długiej i łatwo dostępnej publicznej plaży,
  • osobom potrzebującym dobrej infrastruktury miejskiej,
  • jako lokalizacji np. moich kilkudniowych warsztatów,
  • jako inwestycji kupowanej wyłącznie na podstawie materiałów ogólnodostępnych w reklamach,
  • komuś, kto wyobraża je sobie jako pełne palm, zielone karaibskie miasteczko.

Moja opinia o Bayahíbe

Bayahíbe jest dobrym punktem na mapie podróży, ale nie jest miejscem, które szczególnie polubiłam jako przestrzeń do codziennego życia. Ktoś może powie, że to właśnie jest piękne, że wszędzie daleko, i nic nie jest idealne, że to prawdziwe życie, ale jednak są pewne wygody – jak np. zawsze dostępne świeże jedzenie – z których ciężko zrezygnować, szczególnie, że wcale nie trzeba.

Na kilka dni — tak.

Do dobrego hotelu — tak.

Na Saonę i Catalinę — zdecydowanie tak.

Jako jednodniowy element wspólnego wyjazdu lub programu warsztatowego — bardzo możliwe.

Jako główna baza moich warsztatów albo miejsce, które poleciłabym na dłuższe życie poza kurortem — nie za bardzo.

Największym atutem Bayahíbe nie jest dla mnie samo Bayahíbe, lecz to, dokąd można z niego wypłynąć.

I być może właśnie to jest najuczciwsza odpowiedź na pytanie, czy warto tu przyjechać: zdecydowanie przyjechać, popłynąć na Saonę lub Catalinę, zobaczyć okolicę — i ruszyć dalej.

Tutaj przeczytasz o innej popularnej miejscowości wakacyjnej w Dominikanie — Las Terrenas, a tutaj o Santo Domingo — stolicy kraju, jego centrum kulturalnym, pełnym muzeów, zabytków i śladów historii kolonialnej.